marca 16, 2019

dlaczego nigdy nic ci nie wychodzi, czyli słowa 3 o konsekwentności w życiu

dlaczego nigdy nic ci nie wychodzi, czyli słowa 3 o konsekwentności w życiu
Chyba każdego z nas chociaż raz w życiu oświeciło. I pomimo, że cała sytuacja nie była może aż tak spektakularna, jak te prezentowane w kreskówkach disneya, to generalnie zamysł jest dokładnie ten sam. Lampka świeci, mamy pomysł. Pomysł tak niebanalny, kuriozalny i nadzwyczajny, że na samą myśl rwiemy się do jego realizacji, nie wiedząc nawet od czego zacząć. Więc zaczynamy od wszystkiego naraz.

A potem przychodzi życie. Koniec bajki.


Skomplikowane słowo. Konsekwentność. Nie dość, że zarówno jego budowa gramatyczna, jak i wymowa pozostawiają wiele do życzenia, to na domiar złego samo jego znaczenie również nie należy do śmietanki towarzyskiej polskiego słownictwa, atakując wyrzutami sumienia Polaków w ich braku realizacji działań i planów.

Nikt nie lubi być niekonsekwentnym, a w rzeczywistości chyba nikt nie może poszczycić się od deski do deski zrealizowanym planem na życie bez najmniejszych choćby odchyleń. Nie przechodząc jednak ze skrajności w skrajność- dlaczego nieraz nie potrafimy trzymać się, tego co wcześniej zaplanowaliśmy? Tego, co doprowadzi nas do naszego wymarzonego życia?

Nikt nie lubi być niekonsekwentnym i nie spełniać oczekiwań- zarówno swoich, jak i bliskich. Dlaczego więc tak bardzo nie mamy sił na dopilnowanie, tego co zaczęliśmy i o czym tak bardzo marzyliśmy? I jak to zwalczyć?


DLACZEGO JESTEŚ NIEKONSEKWENTNY?


TAK NAPRAWDĘ WCALE TEGO NIE CHCESZ

Zastanów się, kiedy po raz ostatni robiłeś aktualizację systemu operacyjnego w komputerze. A teraz pomyśl, kiedy taka aktualizacja dotyczyła twoich planów.
Zwykle się nad tym nie zastanawiamy, ponieważ często myślimy zadaniowo. Nie lubimy się męczyć, wymyślając kolejne możliwe drogi naszego życia. Nie lubimy rozpamiętywać i główkować nad słynnym ‘co by było gdyby’. A to moi mili jest ogromny błąd. Błąd kosztujący nas nieraz wspaniałe życie. Dlatego nie bój się, wbrew pozorom nigdy nie jest za późno na zmiany.


NIE WIERZYSZ, ŻE TO FAKTYCZNIE MOŻE SIĘ WYDARZYĆ

Nasze dzisiejsze myślenie jest bardzo zagmatwane. Z jednej strony zewsząd jest nam wmawiane, że wszystko jest możliwe oraz, że granice nie istnieją, z drugiej zaś nie dopuszczamy do świadomości myśli, że nasz plan może się faktycznie ziścić. Z jednej strony widzimy te wszystkie fikuśne,awykonalne rzeczy, które wyczyniają dzisiaj ludzie, z drugiej zaś, są oni zwykle tak niedostępni dla przeciętnego Kowalskiego, jak królowa Elżbieta II czy Donald Trump, przez co nie sprawiają wrażenie realnych.
Prawda jest taka, że jeżeli bardzo chcesz zobaczyć Trumpa siedzenie na kanapie w Wilkowyjach za bardzo ci nie pomoże.


WYDAJE CI SIĘ TO ZA ODLEGŁE

I tu leży pies pogrzebany. Czasu nie przyspieszysz, motywacji nie kupisz na targu ani w sieciówce. Mimo wszystko warto na problem spojrzeć z perspektywy starzenia się. Czas i tak minie, a ty możesz zostać albo ze spełnionym marzeniem i zmarszczkami, albo z samymi zmarszczkami. I depresją, że nigdy nie spełniłeś swojego największego marzenia.


BOISZ SIĘ OPINII OTOCZENIA

Nie chcę być tą osobą, która wszystko zwala na innych, w tym przypadku na czasy, ale w tym przypadku muszę to zrobić. Jak inaczej wytłumaczyć presję pod jaką się dzisiaj znajdujemy, co do sposobu, w jaki mamy żyć i myśleć. Społeczeństwo ściśle wymaga od nas konkretnego zachowania i postaw, konkretnego schematu, który mamy powielać z uśmiechem na ustach.

Nie łatwo jest się zebrać na odwagę i zerwać ze smyczy, kiedy nie wiadomo, na co się rzucamy, jednak jeżeli jesteś nieszczęśliwy, nie powinno być to dla ciebie problemem. W końcu co za różnica- być nieszczęśliwym po spróbowaniu i porażce, czy bycie nieszczęśliwym bez podjęcia próby bycia szczęśliwym. Pamiętaj jednak, że jest jeszcze 3 opcja. Szczęście.


JESTEŚ LENIEM

Wrzucam tutaj ten punkt niejako dla atencji, bowiem wiedz, że jeżeli zwalasz wszystko na twojego przyjaciela Pana Kołderkę, to tak naprawdę nie masz jaj iść i spróbować. Bo po co?


JAK ZWALCZYĆ NIEKONSEKWENTNOŚĆ:

- Przeprowadź szczerą rozmowę z samym sobą i spróbuj odkryć, czy twoje stare plany i marzenia wciąż są aktualne. Bo często okazuje się, że już nie są. A byłoby trochę smutno dowiedzieć się o tym na szczycie.
- Zbuduj sobie rutynę i nie zastanawiaj się, jak bardzo ci się nie chce. Z czasem będzie coraz łatwiej.
- Małe kroczki. Nie skupiaj się od razu na całym odrazie, idź powoli, ale do przodu.
- Obracaj się w kręgu ludzi zainteresowanych tematem. Motywacja na całej strasie to klucz do sukcesu. Będąc samotną owieczką niemającą się komu wypłakać na rękaw i podyskutować o ukochanym temacie możesz szybko wypaść z obiegu. A tego nie chcemy.
- Mając wybór swoje szczęście albo dobra reputacja, zawsze wybieraj to pierwsze. Chyba nie muszę tłumaczyć.
- Zastanów się, jak 90 letnia ty będzie żałować i współczuć twojej obecnej ty, która nie zaryzykowała.


THE BEST REVENGE IS LIVING WELL.

~Szyszka

marca 09, 2019

JAK PRZESTAĆ WĄTPIĆ W SŁUSZNOŚĆ PODJĘTYCH DECYZJI

JAK PRZESTAĆ WĄTPIĆ W SŁUSZNOŚĆ PODJĘTYCH DECYZJI
Scenariusz powszechnie znany- ty, twoje myśli i miliony możliwości. Nie ma co, przed tobą zadanie na miarę Sherlocka Holmes`a, a mianowicie wytropienie tej jednej, jedynej, idealnej igiełki w stosie miliona przeróżnych igiełek, która zagwarantuje ci sukces i nieskończone szczęście w życiu. ‘Jak tego dokonać?’- pytasz sam siebie, zapewne przynajmniej 100 razy w ciągu dnia, nieustannie wysilając swoje neurony i na wszelkie sposoby próbując utworzyć takie połączenia synaptyczne, które pozwoliłyby ci na znalezienie najlepszej decyzji.

Muszę cię jednak rozczarować. Decyzja idealna nie istnieje i nieważne jak bardzo wysilisz swoje neurony i jak wiele książek przewałkujesz, nie znajdziesz jednej prawidłowej odpowiedzi na swoje pytanie. To byłoby za proste. A życie słynie z komplikacji. Dlatego też zanim twoja mózgownica zacznie parować od nadmiaru informacji musisz pogodzić się z kosztami. Wszystko kosztuje, jedno więcej, drugie mniej. Podobnie z decyzjami w życiu, jedne bolą mniej, inne bardziej. Prosta kalkulacja.

Przy podejmowaniu ważnych decyzji ludzie kierują się przeróżnymi pobudkami- pieniądze, rodzina, pragnienie sukcesu. To właśnie ten faktor decyduje w dużej mierze o odczuciach i wrażeniach, jakie towarzyszą człowiekowi konfrontującemu późniejsze konsekwencje swojej sytuacji. Opcje są 3- można się cieszyć, żałować bądź tez nie przejmować. To właśnie ta trzecia możliwość jest najbardziej pożądana, lecz poszczycić się nią może zaledwie ułamek dzisiejszego społeczeństwa, podczas gdy większość zwyczajowo roztrząsa i nieustannie wałkuje minioną sytuacji, co nie jest ani zdrowe ani efektywne. Generalnie słabe zagranie.

Jak więc pozbyć się tej okropnej i bezużytecznej cechy?

Odpowiedź nie jest wcale taka trudna, na jaką mogłaby wyglądać, bowiem kluczem do szczęśliwego i spełnionego życia jest postępowanie zgodnie ze swoim wewnętrznym systemem wartości oraz poczuciem słuszności. To właśnie ten faktor daje nam największe szanse na zaprzestanie roztrząsania tego, co minęło. Dlaczego?

Największym problemem dzisiejszego świata jest przedkładanie dóbr materialnych ponad indywidualność jednostki. Wybierając ścieżkę życiową młodzi ludzie nieraz kierują się nie swoimi predyspozycjami i posiadanymi talentami, lecz znalezioną gdzieś w internecie średnią krajową danego zawodu. I to jest korzeń problemu, a wiadomo, aby obcinając gałęzie, a pozostawiając korzeń drzewo nie zniknie. Smutne, lecz prawdziwe.

Zmień myślenie. Zamiast nieustannie pytać- ‘co jest bardziej opłacalne?’- zastanów się, co jest bliższe twojemu sercu i w czym widzisz się bardziej.

Przestań przejmować się opinią innych. Ludzie zawsze gadali, gadają i zapewne gadać będą, niezależnie, czy będziesz żyć „jak powinieneś”, czy wyjedziesz na wschód polować na wilki. Możesz więc równie dobrze, robić to na co masz ochotę. Szukaj możliwości. Zamiast użalać się nad swoją paskudną sytuacją, zamień ja w coś pożytecznego. Żyjesz w świecie możliwości. Wystarczą 2 kliknięcia myszką i możesz wyszukać miliony informacji na wybrany temat. Świat stoi otworem, musisz tylko nauczyć się z niego korzystać.

Nie wywieraj na sobie presji. Każdy ma inny timing, każdy dojrzewa inaczej. Dlatego rób, tak jak czujesz i kiedy czujesz, a zobaczysz, że efekty w końcu się pojawią.

Zaufaj sobie. W dzisiejszym pędzącym świecie coraz częściej jest nam trudno ufać samym sobie i swoim instynktom. Czasem jednak warto się przełamać i postąpić, jak podpowiada ci serce.

Podsumowując- droga do zaprzestania powątpiewania w swoje decyzje do jest drogą do zaufania samemu sobie i wiary we własne możliwości. Tylko i wyłącznie posiadając pewność w swoją siłę i możliwości oraz silne przeświadczenie o zdolności wyjścia z każdej sytuacji, jest się w stanie przestać nieustannie kwestionować swoje życiowe wybory. Ponieważ spełniony człowiek, to człowiek szczęśliwy. A szczęście nie kwestionuje, ono po prostu jest.

~Szyszka

marca 05, 2019

JAK ODNALEŹĆ SWOJĄ ŚCIEŻKĘ W ŻYCIU?

JAK ODNALEŹĆ SWOJĄ ŚCIEŻKĘ W ŻYCIU?
Już od dziecka wpajano nam, że najpóźniej do 18 urodzin musimy mieć całe życie rozszyfrowane i zaplanowane od deski do deski. Wmówiono nam, że potrzebujemy mieć pomysł na siebie, ambitny plan i rozpisane kolejne kroki jego realizacji. I o ile jako maluchom łatwo było nam wyobrażać samych siebie jako strażaków Samów i doktorów House`ów, tak wraz z wielkiem nieraz przychodzi zatrważająca pustka. Czarna dziura, pochłaniająca każdy z naszych pomysłów po kolei, niepozwalająca na dojrzenie naszego ‘prawdziwego przeznaczenia’.

A co jeżeli, tak jak głoszą coraz większe rzesze motywujących cytatów z internetu, to nie sam wybór ścieżki jest celem? Co jeżeli w życiu naprawdę chodzi o coś więcej niż kolejne papierki i stanowiska zdobywane na drodze edukacji?

Pierwszym i najważniejszym krokiem do odnalezienia swojego ‘prawdziwego ja’ jest szczery rachunek sumienia i przyznanie przed samym sobą, że nie zawsze same dobre chęci wystarczą, a nie we wszystkim jesteś tak dobrzy, jak twoja babcia w gotowaniu. Najlepszym sposobem na uporządkowanie informacji o własnej osobie jest wizualizacja naszych mocnych i słabych stron, a więc wypisanie na kartce rzeczy, w których jest się dobrym i utalentowanym (bądź też przynajmniej przyzwoicie przeciętnym, ale jest dla ciebie jakaś iskierka nadziei) oraz tych, które, pomimo najlepszych chęci, wychodzą ci jak krew z nosa. Warto zadać sobie pytania- jaką osobą jestem, co sprawia mi radość i przynosi satysfakcję, a co niepotrzebnie męczy i stresuje. Należy przyznać się przed samym sobą, że choć nieraz niektóre czynności przynoszą spore korzyści materialne, to sam proces niekoniecznie jest zdrowy. Przykładem jest wieczne tkwienie w pracy, która kompletnie nie pokrywa się z twoimi zdolnościami i zainteresowaniami, lecz przynosi ci duże zyski w postaci dobrej wypłaty, co nie pozwala na rezygnację. Nie przeczę, pieniądze są ważnym aspektem życia, lecz robiąc rachunek sumienia warto rozważyć, czy wykonywana praca nie uniemożliwia ci przypadkiem bycia szczęśliwym, poprzez ciągły stres i próbę spełnienia niemożliwych oczekiwań wszystkich na około.

Dzisiejsze społeczeństwo działa na prostej zasadzie- spojrzawszy na daną osobę i widząc szanowanego adwokata z comiesięcznym rachunkiem z pięcioma zerami, nie bierze się pod uwagę, że pod tą cukierkową fasadą idealności może kryć się osoba wyniszczona depresją i problemami psychicznymi. Równie jest proste: pieniądze = szczęście. Wydawałoby się. Jako zwierzęta wbudowany mamy system hierarchii wżności- jedzenie, siku, kupa. Skutkiem owego schematu jest przedkładanie pieniędzy ponad spełnienie zawodowe i marzenia, co w późniejszym życiu może skutkować zagubieniem i powątpiewaniem w samego siebie i swoje wybory. Dlatego właśnie tak ważne jest utworzenie swojej własnej piramidy zdrowego życia i kierowanie się nią, nawet jeżeli nieraz zmusza nas to wystawienia stopy poza naszą strefę komfortu, ponieważ bez tego nigdy się nie zmienimy.

Podsumowując- życie jest piękną przygodą, która jeżeli przeżyta w zgodzie z naturalnymi zdolnościami i wartościami zaowocuje szczęściem, miłością i spełnieniem. Celem nie jest spełnienie oczekiwań innych i podporządkowanie się panującym trendom czy przeświadczeniom. Życie jest nieprzewidywalne i zawrotne, lecz robiąc to, co leży głęboko w sercu, nigdy nie będziesz czuć się gorszy czy niepewny. Najgorszym, co możesz zrobić, a robisz to zapewne notorycznie, jest porównywanie się z innymi. Niby niewielki drobiazg, lecz jest jak gigantyczna noga postawiona ci w maratonie twojego życia. Kto wygra?

Każdy jest geniuszem, ale jeżeli zaczniesz oceniać rybę pod względem jej zdolności wspinania się na drzewa, to przez całe życie będzie myślała, że jest głupia.

~Szyszka

lutego 22, 2019

chory wyścig szczurów

chory wyścig szczurów
Już od najmłodszych lat wmawiano nam, że możemy wszystko, że zwojujemy świat, że jesteśmy niepokonani. I uwierzyliśmy. Jeden po drugim z klapkami na oczach przyjęliśmy tą naszą wspaniałość. Daliśmy wpoić sobie wartości, które jak się okazało są jednym z głównych problemów i okrucieństw dzisiejszego świata.

Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które żyje bez większych zmartwień. Mamy dach nad głową, jedzenie w lodówce, ubrania w szafie. Ba! Mamy nawet więcej. Żyjemy w dobrobycie, w luksusie, którego często tak bardzo nie doceniamy, bierzemy za pewnik i za coś, co nam się należy. Cała ta sytuacja, ma swoje korzenie jednak gdzieś głębiej, ponieważ nie staliśmy się tacy sami, z własnej woli. A przynajmniej nie całkowicie. Dzisiejsza sytuacja na świecie jest po części skutkiem błędnego wychowania. Ciągłe rozpieszczanie, kupowanie dziecku czego pragnie, podbudowywanie jego ego i nieugięta wiara w jego możliwości, przyczyniły się do rozwoju w dziecku cech egoistycznych i rozpieszczenia. Tak zostaliśmy wychowani, wypielęgnowani przez pokolenie, które samo nigdy nie zaznało uroków całkowitej wolności i możliwości decydowania o swoim losie, więc ze wszystkich sił próbuje zapewnić to swoim dzieciom i wnukom, często nie zauważając pełnego obrazu wykreowanej sytuacji.

Tak jak i wszystko na świecie-nasze wychowanie przyniosło ze sobą również wiele pozytywów. Mimo całego tego egocentryzmu, jesteśmy pokoleniem, które niezmiernie wierzy w swoje siły i potencjał oraz jest niezwykle ambitne. skutkiem wciśniętych do naszych mózgownic wykładów stała się nasza ambicja.. Każdy z osobna pragnie zostać Einsteinem czy Leonardem da Vinci i wierzy w swoją wyjątkowość, nieraz w stopniu wręcz paradoksalnym. Niestety, tu pojawia się problem, gdyż owa wyjątkowość co drugiej jednostki kłóci się z definicją społeczeństwa. Posłużę się tutaj przykładem mrówek - jest królowa i są robotnice. Jak działa więc społeczeństwo, gdzie każdy chce być królową, a brak chętnych do zostania robotnicami. Nie działa. Albo inaczej, działa nie tak jak powinno. Ułomnie. Dokładnie ten schemat dotyczy dzisiejszej młodzieży. Wylewamy jad jeden na drugiego, nieustannie się wywyższamy i podstawiamy nawzajem nogi. Często robimy to w ciszy, niepostrzeżenie, tak aby druga osoba nie zorientowała się, że to nasza sprawka, że jej nie wychodzi. Gramy nie fair-play, byle tylko NAM się udało.

Cały ten wyścig szczurów i próby udowodnienia wszystkim, że potrafimy, że jesteśmy lepsi od innych, sprawiają, że zatracamy wartości, które są podstawą współżycia międzyludzkiego. Nieraz ważniejsze jest ile lajków dostaniemy pod nowym zdjęciem, czy też ile osób obserwuje nasz profil, niż posiadanie przyjaciół w świecie realnym, który powoli spłaszcza się do rangi edukacja-rodzina. Coraz częściej zauważa się u dzieci problem z nawiązywaniem kontaktów międzyludzkich, wyrażaniem swoich uczuć i emocji. Powoli stają się tak zagłębione i tak usidlone w świecie cyfrowym, że nawet podstawowe wartości rodzinne pielęgnowane przez lata, tracą na wartości i pozostają gdzieś w tyle.

Coraz trudniej ufa nam się innym. W obawie przed wyśmianiem, porzuceniem, niezrozumieniem. W dzisiejszym świecie, gdzie każdy w końcu może wyrazić swoją osobowość przybieramy maski obojętności, maski masy. Najłatwiej jest podążać za tłumem, robić to, co wypada i nie wyróżniać się. Jednak jak długo można tłumić swoje prawdziwe ja, wizję świata i siebie samego? Jak długo można sabotować własną osobę, zanim zrozumie się, że bez tej jednej rzeczy nie ma się nic innego?

Czym więc jest dzisiejsza młodzież- skrzywdzonymi owieczkami próbującymi złapać swoją szansę w życiu, czy też samolubnymi robotami, dla których jedynym celem w życiu jest sukces i popisanie się przed znajomymi? Jak bardzo zepsutym pokoleniem jesteśmy i czy jest jeszcze szansa, aby zatrzymać ten okrutny wyścig szczurów nim będzie za późno?

~Szyszka

lutego 18, 2019

pasja

pasja
Od kiedy tylko pamiętam zawsze przerażała mnie wizja braku definicji. Braku charakteru, wyrazistości i konkretów. Braku siebie.

Za pewne znacie te cudowne chwile, gdy kogoś poznajecie, jest fajnie, super, pięknie i pada ono. Pytanie. Okropnie niewygodne. Brzmi zawsze podobnie- ‘Świetnie! A ty czym się interesujesz, jakie masz hobby, co robisz w wolnym czasie?’ Ugh. Straszne. Najgorzej, jak nie robisz nic. Nic konkretnego przynajmniej. Kiedy we wszystkim jesteś średniakiem… No i jak by tu wybrnąć… (?)

Nikt nie chce być nudny. A przynajmniej taką mam nadzieję… Każdy z nas jest inny, wyjątkowy, specyficzny. I to własnie ta inność czyni nas ciekawymi. Wyobraź sobie świat, gdzie ludzie nie mieliby zainteresowań, a jedyne czym by się w życiu zajmowali byłaby praca, sprzątanie i edukacja. Flaki z olejem, czyż nie?

Zwróć uwagę, jak często to własnie pasjonaci, ludzie całkowicie pochłonięci jakąś dziedziną są tymi podziwianymi, inspirującymi. Są źródłem motywacji dla reszty społeczeństwa. Tacy pozauniwersyteccy profesorkowie.

Nie zamierzam tutaj nikomu wmawiać, że do spełnienia w życiu potrzebuje zostać ekspertem od paproci, bo to sprawa wysoce indywidualna i zależy od jednostki, jej zainteresowań i aspiracji. Jedyną rzeczą, jaką pragnę tym postem przekazać, jest ukazanie, jak istotną role w naszym życiu pełnią nasze pasje.

Posiadanie w życiu pasji i zainteresowań, które pochłaniają nas na całe godziny jest rzeczą cudowną. Pozwala nam oderwać się od rzeczywistości, gdy najbardziej tego potrzebujemy, kształtuje nasz charakter i osobowość, pozwala nam na rozwój w wybranym przez nas kierunku, jak i pomaga nam znaleźć swoją ścieżkę w życiu.

Dla jednych jej odkrycie bywa proste jak dotknięcie językiem nosa, a drudzy nie mogą się od nich odpędzić. Mimo wszystko głęboko wierzę, iż każdy z nas posiada to ‘coś’, co budzi w nim ukryte pokłady siły.

Nie dajmy lenistwu ukraść naszego potencjału.
~Szyszka

lutego 14, 2019

don`t be afraid to follow your heart

don`t be afraid to follow your heart

W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić ci mały skrawek mojej pasji, którą na dobre kilka lat zakopałam w dolnej szufladzie mojej pamięci, na rzecz kwestii wówczas dla mnie istotniejszych. Ostatnio, robiąc remanent i kwestionując swoje priorytety oraz wybory w życiu, postanowiłam wrócić do swojej dawnej przyjaciółki. A oto, co powstało z naszej krótkiej, lecz myślę, że owocnej, współpracy. Mam nadzieję, że to video będzie dla ciebie inspiracją i zachętą do refleksji, czy aby ścieżka, którą podążasz od dłuższego czasu wciąż odzwierciedla to, co siedzi ci w głowie i czego pragniesz.

~Szyszka

lutego 09, 2019

uwierz w siebie

uwierz w siebie
Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek jak olbrzymią rolę w twoim życiu odgrywa nastawienie i sposób, w jaki kreujesz swoją rzeczywistość? Jak wielki wpływ na to jak wygląda twoje życie, mają twoje myśli?

Człowiek jest istotą niezmiennie ciekawą, a jednocześnie strasznie trudną w rozszyfrowaniu. W naszych głowach dziennie kotłują się miliony myśli, zagadek, problemów. Jedne proste, przyziemne, codzienne, inne zaś bardziej skomplikowane i zawiłe. Mimo wszystko, każda jedna wpływa na nas i na to, jakimi ludźmi jesteśmy. Każda podjęta decyzja kreuje naszą osobowość i natyka nas na kolejne przeszkody w życiu, z którymi musimy sobie poradzić. Jak to zrobimy, zależy tylko i wyłącznie od tego co siedzi w naszej głowie.

Myślę, wiec jestem. Powiedział kiedyś bardzo mądry pan z wąsem. I miał całkowitą rację.

Twoje myśli kreują twoją rzeczywistość, a bariery i ograniczenia, które tworzysz w głowie, bezpośrednio przekładają się na twoje życie. Najgorszym, co możesz sobie wmówić, to że nie dasz rady, że się nie uda i że generalnie wszystko jest do bani. Bo nie jest. Postawą sukcesu jest dobry fundament. A aby mieć dobre fundamenty trzeba wiedzieć czemu służą. Trzeba mieć więc plan i wiedzieć, do czego się dąży. Tylko w ten sposób twój mózg może pojąć, o co ci chodzi i jakie jest jego zadanie. Jak może ci pomóc. A uwierz, że bardzo tego pragnie.

To wszystko zaczyna się właśnie w głowie. Od pomysłu, w który wierzy się z całych sił. Google, Apple, Facebook- to wszystkie stworzyli ludzie. Jak myślisz? Czy bez wiary w siebie byliby w stanie tego dokonać? A jednak się udało. Bo uwierzyli, że potrafią. A więc potrafili.

Bądź optymistą. Oczywiście nie przesadnym, każdy ma prawo do gorszego dnia, złości czy smutku. Mimo wszystko kieruj się z życiu pozytywami, szukaj szczęścia, a także sam je rozdawaj.

To co dajemy światu, wraca do nas ze zdwojoną siłą. Dlatego próbuj aż do skutku, walcz ile sił w nogach. Przyj do przodu, tak abyś kiedyś nie żałował, że tego nie zrobiłeś.

Udanego dnia!
~Szyszka

Copyright © 2016 szyszka , Blogger